Zaklęta (Usagi and Diamande) Część II: Podwójne życie Usagi – Rozdział 6

Zaklęta

Część II – Podwójne życie Usagi

Rozdział 6, czyli plany Mamoru

Niby wszystko było w porządku, niby słońce tak samo świeciło, choć obecnie nieco niżej, jako że przyszła jesień i teraz kusiła ciepłymi barwami, by nie odrywać oczu od drzew, to jednak Mamoru czuł, że coś jest nie tak. Owszem, Usagi kwitła i wyglądała na naprawdę szczęśliwą. Wyglądała pięknie, ubierała się starannie, uśmiechała cudownie… Problem w tym, że Mamoru nie był do końca pewien, czy jej przepiękne uśmiechy są choć w najmniejszym stopniu skierowane do niego. Wręcz przeciwnie, zdawało mu się, że Usagi najszczęśliwsza jest rano, gdy czekało ją wyjście do pracy, z której ostatnimi czasy wracała niemal tak późno jak on oraz wieczorem, gdy widział ją krótko przed snem. W weekendy wydawała się nieco przygaszona i z reguły poświęcała cały swój czas na porządki i zakupy. Także wtedy widywali się zresztą rzadko, a bywały dni, gdy jedyne zdania, jakie do siebie wypowiadali to „dzień dobry” lub „dobranoc”. Ich pożycie też ostatnio nieco ostygło. W tygodniu jakoś obydwoje byli na to zbyt zmęczeni, w weekendy – albo Usagi nie miała ochoty, albo akurat gdzieś wychodziła, albo on pracował. Zaś teraz, gdy szedł do pracy wyjatkowo dziś rozdrażniony, zdał sobie sprawę, że nie pamięta, kiedy ostatni raz kochał się z żoną. Dwa-trzy tygodnie? A może i już miesiąc temu? A i tamten raz wspominał z niesmakiem, bo Usagi sprawiała wrażenie nie całkiem zadowolonej. Nie pytał ją o to, bo uznał, że takie rozmowy są bez sensu. Ale była jeszcze inna kwestia. Usagi pracowała już dość długo a i on dostał w końcu upragniony awans. Czas, aby zaczęli się starać o dziecko. Tylko jak, skoro ich zbliżenia niedługo będą miały miejsce nie częściej niż święta narodowe? No i jeszcze inna kwestia. Kilka miesięcy temu przyłapał Usagi na łykaniu tabletek antykoncepcyjnych, zaś gdy ją o to zapytał, oświadczyła, że będzie je brała by uniknąć „przypadkowej ciąży” – jak to określiła. „Jeśli zdecydujemy się na dziecko, Mamoru, to niech to będzie świadoma decyzja” – dodała poważnie. Nie kwestionował wówczas jej opinii sądząc, że po pierwsze i tak jeszcze czekają aż umocni się jego pozycja w pracy, dwa przecież obydwoje bardzo chcieli mieć potomka. Więc skoro Usagi na razie chce bawić się w „świadome planowanie rodziny”, niech jej będzie. Ale teraz, gdy osiągnął już to, co zamierzał, sprawa przedstawiała się inaczej. Uznał, że w najbliższy weekend przeprowadzi z żoną poważną rozmowę. Pora na prawdziwą rodzinę.

**

- Usa-chan, długo czekasz?

Czekała dość długo, ale nie zamierzała się do tego przyznawać. I tak wyglądał na przygnębionego. Był też cały zdyszany, widocznie zamiast wjechać windą, biegł po schodach. Teraz jedną ręką przyciągnął ją do siebie, drugą usiłował trafić kluczem do zamka.

- Nie, nie długo – uśmiechnęła się czule.

- Spotkanie się przeciągnęło – przepuścił ją przed sobą i trzasnął drzwiami – Może jednak weźmiesz klucze, żebym nie musiał w takich przypadkach łamać wszystkich możliwych przepisów drogowych?

- Daj spokój – roześmiała się – Przecież nic się nie stało. Z tego okna w korytarzu jest naprawdę ładny widok, no i z przyjemnością czekałam na Ciebie.

Zarzuciła mu ręce na szyję, przytuliła się mocno. Jak najmocniej.

- Ale dlaczego właściwie nie chcesz kluczy? Przecież wiesz, że dla mnie to również Twój dom?

- No wiesz… a jakby Mamoru je u mnie znalazł? – westchnęła ciężko i usiadła przy stole w kuchni.

Od dawna już tak bardzo nie gryzło jej sumienie, ale wciąż zastanawiała się, co by było, gdyby Mamoru odkrył jej niewierność. Gryzło ją, że nie koniecznie skończyłoby się to dobrze, choć sama nie wiedziała dlaczego. O swoich odczuciach wolała jednak nie mówić Diamadowi. I tak wiedziała, że jest mu ciężko ze świadomością, że musi się nią dzielić. Wolała nie poruszać tego niezbyt przyjemnego tematu. Przynajmniej na razie, skoro i tak byli ze sobą szczęśliwi.

- No dobrze, już dobrze – uśmiechnął się do niej, nieco zły na siebie, że sprowadził myśli ukochanej na nieprzyjemne tory – Nie będziemy o tym mówić. Jak dużo czasu masz dziś dla mnie?

Zaśmiała się na tę uwagę, a za chwilę ponownie westchnęła.

- Obawiam się, że nie więcej niż godzinę, może półtorej… Jest piątek Mamoru wraca w piątki nieco wcześniej.

- Mhm – mruknął a oczy mu rozbłysły. Niecierpliwie podszedł do niej, podniósł i usadził sobie na kolanach – W takim razie, nie traćmy czasu na bezsensowne dyskusje…

Informacje o Silentia

Jak ulotne skrzydła motyla, tak dusza moja drga na wietrze...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Część II - Podwójne życie Usagi, Fan fiction, Opowiadania, Rozdział 6, Serenity and Diamando, Zaklęta i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zaklęta (Usagi and Diamande) Część II: Podwójne życie Usagi – Rozdział 6

  1. ~fanka12 pisze:

    no proszę pan Chiba przypomniał sobie wreszcie że oprócz pracy ma jeszcze żonę ? i na dodatek zachciało mu się pomarzyć o potomku no no ? ale widać że Usa się do tego nie śpieszy zwłaszcza z nim i dobrze przecież teraz Usa ma Di i to dzięki Di tak błyszczy i jest szczęśliwa mam tylko nadzieję że romans Usy z Di nie ujawni się tak szybko ? pozdrawiam cieplutko i czekam na ciąg dalszy :)

  2. ~Majka pisze:

    Ciekawe co zrobi Mamoru, gdy prawda o zdradzie Usagi wyjdzie na jaw…?
    Na potulnego baranka to on mi nie wygląda i w ogole jakos mnie drazni, tez moglby sobie kogos znaleźć i dac rozwód zonie.
    Ile jeszcze potrwa szczęście Usy i Di? Ile jeszcze będę musieli kraść te krótkie chwile bycia ze sobą…?
    Pozdrawiam Majka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>