Zaklęta (Usagi and Diamande) Część II: Podwójne życie Usagi – Rozdział 10

Zaklęta

Część II – Podwójne życie Usagi

Rozdział 10, czyli dziecko

Trudno było uwierzyć, ale jesień znów miała się ku końcowi. Kiedy minęły wiosna i lato? Tego Usagi nie potrafiła powiedzieć. Pewnego dnia po prostu zdała sobie sprawę, że na drzewach liście ktoś przemalował i z soczyście zielonych stały się złoto-purpurowe, pachnące dymem i szeleszczące na wietrze. Teraz, gdy szła przez parkową alejkę, czuła się dziwnie. Z jednej strony miała ochotę śmiać się, tańczyć i skakać jak mała dziewczynka przez zmiecione w wysokie kopce opadłe liście. To znów uspokajała się i delikatnie wsuwała ręce pod rozpięty płaszcz. Z namaszczeniem dotykała swojego brzucha, jakby upewniając się, że jest tam naprawdę i, że to, co dwie godziny wcześniej widziała na ekranie u jej lekarza, to faktycznie było miniaturowe, bijące serduszko jej dziecka.

To wszystko było tak nieprawdopodobne i zdarzyło się tak szybko. Zaledwie trzy miesiące temu postanowiła, że nie może tak dalej żyć. Nie była pewna zresztą, co miało na to wpływ, czy dziwna, skwaszona mina jej męża, gdy patrzył na nią późnymi wieczorami? (tak, jakby zapomniał, że starają się o potomstwo i nagle znów rzucił się w wir pracy…) A może spowodowała to smutna wizja płaczącej dziewczynki? Dziecko nawiedzało Usagi w snach, choć nie widziała jego twarzy. Była to jednak dziewczynka, bo ubrana była w króciutką sukieneczkę. Zanosiła się płaczem, zaś Usagi wyraźnie słyszała w głowie jej myśli „Mamusia mnie nie chce”. A może to słodkie słowa jej ukochanego mężczyzny, który przed trzema miesiącami szepnął jej do ucha. „Jeśli wciąż pragniesz dziecka, chciałem Ci tylko powiedzieć, że zawsze będę kochał i je, i Ciebie. Nieważne, czy będę biologicznym ojcem…” Chyba to wszystko po trochu sprawiło, że podjęła ostateczną decyzję. I teraz, gdy jej brzuch lada chwila miał się pięknie zaokrąglić, czuła, że cokolwiek się zdarzy, decyzja była właściwa.

**

- Mamoru, już jestem!

Była sobota, a choć rano Chiba wybierał się „nadrobić jakieś zaległości” w pracy, Usagi dostrzegła jego samochód przed domem. Co prawda chciała o ciąży powiedzieć najpierw Di, ale w sumie co za różnica? Zresztą była pewna, że ojcem mimo wszystko jest Mamoru, więc – musiała uczciwie przyznać – jemu ta wiadomość należała się wcześniej.

- Usako? Gdzie byłaś w ogóle? – wyszedł z kuchni z filiżanką kawy.

Usagi zauważyła, że twarz miał nieco poszarzałą a ramiona przygarbione. Zmęczenie? A może brak dziecka tak go przygnębiał. Uśmiechnęła się szeroko, w końcu mogła mu przekazać wiadomość, która uleczy i zmęczenie, i przygnębienie. Podeszła do niego, zabrała filiżankę z jego rąk i odstawiła ją na stół. Pociągnęła męża za ręce, by usiadł z nią na kanapie w salonie.

- Hej, co ty wyprawiasz? – zdziwił się – Jeszcze nie skończyłem.

- Zaraz skończysz. A byłam u lekarza.

- U lekarza? Coś ci dolega?

Przyjrzał się jej badawczo. Skórę i włosy miała lśniące, oczy nieco zmęczone, ale wiedział, że poprzedniej nocy nie spała zbyt dobrze. Ale po co miałaby iść do lekarza? Wyglądała nawet lepiej niż zwykle. Powiedziałby, że kwitnąco.

- Nic mi nie dolega, jestem absolutnie zdrowa! – zaśmiała się.

- Więc po co byłaś u lekarza?

- Ach, Mamoru! Nie uwierzysz. Jestem w ciąży! Ósmy tydzień. Czyż to nie cudowne? – zapiszczała.

Zbladła, gdy zobaczyła minę, z jaką wiadomość przyjął Mamoru. Jej mąż puścił gwałtownie obie jej dłonie, zbladł, a usta zacisnął w wąską kreskę. Nie patrzył na nią, patrzył gdzieś w bok.

- Mamoru? Nie cieszysz się? – głos jej się załamał. Przecież tak bardzo pragnął dziecka.

Ostrożnie dotknęła jego twarzy chcąc odwrócić ją ku sobie. Odskoczył jak oparzony. Wstał i stanął nad nią nagle wściekły i groźny jak burza.

- Ty dziwko! – wrzasnął – Zdradzasz mnie! Z kim, mów!

Skoczył do niej i złapał za ramiona. Potrząsnął gwałtownie.

- Mów! – krzyczał.

- Mamoru… – zaczęła, ale głos uwiązł jej w gardle. Nie umiała wydusić z siebie ani słowa.

- Mów! Z kim mnie zdradzasz, od jak dawna?

Przeraziła się. Otworzyła usta, aby odpowiedzieć. By powiedzieć, że zakochała się, że nic na to nie poradzi, ale zamiast tego zapytała tylko przełykając łzy

- Dlaczego? Skąd taki pomysł?

Wybiegł z pokoju, po minucie wrócił rzucając w nią teczką. W ostatniej chwili zdążyła ją złapać nim dosięgnęła jej twarzy. Drżącymi rękami wyjęła kilka papierów. Przeczytała.

- To niemożliwe… Przecież my… ChibiUsa… Nie… – jej wargi ledwo się poruszały, jej serce waliło jak oszalałe – Nie, Mamoru. My poznaliśmy ChibiUsę, to jakiś żart. Pomyłka. Musisz powtórzyć badania. Musisz, Mamoru! ChibiUsa…

Nie doczekała odpowiedzi. Zemdlała.

Informacje o Silentia

Jak ulotne skrzydła motyla, tak dusza moja drga na wietrze...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Część II - Podwójne życie Usagi, Fan fiction, Opowiadania, Rozdział X, Serenity and Diamando, Zaklęta i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zaklęta (Usagi and Diamande) Część II: Podwójne życie Usagi – Rozdział 10

  1. Anonim pisze:

    Ciekikawy rozdział na prawde duzo wmim się działo

  2. ~fanka12 pisze:

    o ! czyli Usa jest w ciąży no no super i na dodatek jest to jednak dzieciątko Di :) i jednak dobrze przeczuwałam że dzięki tym badaniom Chiba dowie się że jednak to on nie może mieć dzieci i jednak nic nie wspomniał Usie o tych badaniach a przez to akurat w takim momencie dowiedział się o zdradzie Usagi ech może to i lepiej i teraz wreszcie Usa będzie mogła się z nim rozstać i być wreszcie tylko z Di :) jestem bardzo ciekawa jak to dalej się potoczy więc czekam na ciąg dalszy i cieplutko pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>