Zaklęta (Usagi and Diamande) Część II: Podwójne życie Usagi – Rozdział 11

Zaklęta

Część II – Podwójne życie Usagi

Rozdział 11, czyli zwątpienie

Diamande odchodził od z mysłów. Usagi nie było w pracy od kilku dni, lecz udało mu się ustalić tylko tyle, że jest na zwolnieniu lekarskim. Początkowo nie śmiał pisać ani dzwonić na jej telefon komórkowy w obawie, że sprawi jej tym kłopot, jednak po kilku pełnych napięcia dniach – nie wytrzymał. Zadzwonił raz a później drugi i wreszcie uzyskał połączenie. Usagi mówiła spokojnym, nieco osłabionym głosem, ale najważniejsze było to, że wreszcie się odezwała. Umówili się w parku, gdyż Usagi nie chciała słyszeć, aby Diamande odwiedził ją w domu, zaś jak stwierdziła, nie ma siły prowadzić i jechać do jego mieszkania. Spotkali się więc w zacisznej, parkowej alejce niedaleko osiedla, na którym mieszkała. A gdy zobaczył ją, jak siedzi z błogim uśmiechem na twarzy, którą akurat teraz wystawiła na ciepłe promienie jesiennego słońca poczuł, że kocha ją bardziej niż kiedykolwiek. Tak bardzo, iż obawiał się, że to nie jest możliwe.

- Di – wyciągnęła do niego ręce, gdy podszedł energicznie.

- Usa-chan, kochanie, co się z Tobą działo? Myślałem, że oszaleję.

Pozwoliła się przytulić, ale uchyliła lekko głowę, gdy spróbował dosięgnąć jej ust.

- Nie tu, Di. To za blisko mojego osiedla, ktoś mógłby zobaczyć…

- Nikogo nie ma – westchnął, ale nie nalegał – Pojedziemy do domu? – zapytał zamiast tego.

- Nie, mam tylko jakąś godzinę lub dwie, Mamoru ma dziś być wcześnie. A Ty nie musisz zaraz wracać do pracy?

- Daj spokój, najpierw muszę się dowiedzieć, co Ci dolega.

Uśmiechnęła się znów tak samo jak wcześniej, gdy zobaczył ją z daleka idąc tutaj. Znów jej twarz nabrała błogiego wyrazu, ciepła, słodyczy, ale również nieopisanej tęsknoty. Poczuł, jak serce wali mu w piersi, gdy przeszło mu przez myśl, iż wie, co to wszystko może oznaczać.

- Spodziewam się dziecka, Di – odpowiedziała wreszcie po chwili, która wydawała się wiecznością.

- Usa-chan… To… to niesamowite. Ale źle się czujesz? Masz dobrego lekarza? Jak nie, zaraz kogoś znajdziemy – mówił gorączkowo, jego głos był pełen emocji.

Usagi mimowolnie roześmiała się widząc, jak bardzo jest przejęty, ale zaraz westchnęła smutno. Przez chwilę spacerowali w milczeniu.

- Nie, Di. Moje złe samopoczucie wynikało z czegoś innego… – zaczęła.

- Chodź, usiądźmy tam, nie powinnaś się przemęczać.

Wziął ją za rękę, poprowadził w jakiś przytulny kąt, gdzie nie docierał jesienny wiatr.

- Więc co się dzieje? – zagadnął znów po chwili, gdy nie kończyła.

- Bardzo pokłóciłam się z Mamoru… On – jej głos zaczął drżeć, a dłonie mimowolnie podskakiwały nerwowo zaciśnięte na kolanach, Diamande ostrożnie wziął ją za ręce. Ścisnął lekko.

- Spokojnie, jeśli Cię to stresuje, nie będziemy o tym mówić – zaniepokoił się – Nie powinnaś się denerwować w Twoim stanie.

- Nie, nie… Muszę Ci wszystko powiedzieć – zadrżała – Gdy powiedziałam Mamoru o ciąży, on wyzwał mnie od najgorszych! A później wrzeszczał pytając, z kim go zdradzam. Później pokazał mi jakiś dokument, jego badanie. Było tam napisane, że jest bezpłodny. Ja nie wiedziałam, co się dzieje. Zemdlałam.

- Usa-chan… – Di na chwilę zaniemówił, a później aż poderwał się z miejsca – Usagi, natychmiast musisz się rozwieźć i przeprowadzić do mnie. Spodziewamy się dziecka, to najszczęśliwszy dzień w moim życiu.

Poderwał ją z ławki, przytulił mocno, wbrew jej protestom pocałował, śmiejąc się co chwilę, jak młody chłopak. Usagi poczuła bolesny uścisk w sercu.

- Nie, Di. Nie, jeszcze nie. Nic się jeszcze nie wyjaśniło – odsunęła się lekko, aby spojrzeć mu w oczy. Wciąż były pełne miłosnego uniesienia, radosne i pełne nadziei. Przełknęła ślinę.

- O czym Ty mówisz, kochanie?

- Kazałam Mamoru powtórzyć badanie, nie mogę na razie go opuścić.

Radość na twarzy Diamanda powoli topniała, jego oczy traciły miłosny blask.

- Przecież się kochamy, Usagi. Jesteśmy ze sobą tak długo. Twój mąż ubliżał Ci, wyznał Ci, że jest bezpłodny, a Ty dalej chcesz z nim być mając prawie pewność, że dziecko, które nosisz jest moje?

- Wiem, że trudno Ci to zrozumieć, ale…

- Nie, ja nie mogę tego zrozumieć. Tego się nie da zrozumieć! – przerwał gwałtownie, odsunął się, aby spojrzeć na nią z dystansu.

Był zły, zawiedziony, rozgoryczony.

- Proszę, daj mi skończyć. Bardzo bym chciała, aby to było Twoje dziecko. Ba! Nawet czuję, że tak jest, ale… nie umiem Ci tego wyjaśnić… ja już wiem, że to dziecko Mamoru, dlatego sądzę, że… że tam była pomyłka.

Podeszła do niego, spróbowała objąć, ale stał sztywno nie odwzajemniając jej dotyku.

- Zrozum, Di. Nie mogę tak odejść nie poczekawszy nawet na wyjaśnienie. Ale między nami nic się nie zmieni, wciąż Cię kocham, Di..

- Kochasz? – zaśmiał się, ponownie odsunął, patrząc teraz na jej twarz przepełnioną smutkiem – Nie rozśmieszaj mnie, Usagi.

- Di…

Odwrócił się do niej plecami, powoli ukrył twarz w dłoniach, nie mógł tego znieść. To było zbyt wiele. Chciał z tym skończyć, złapać jej upór i rozbić na tysiąc kawałków jak szklane naczynie, ale po chwili uspokoił się i znów spojrzał na tę, którą tak bardzo kochał, jednak z oczami pełnymi nieodgadnionego chłodu.

- Muszę już wracać do pracy. Chodź, odprowadzę Cię do domu – oznajmił spokojnie.

- Nie, lepiej nie. Wrócę sama. Mamoru może już być w domu. Ale w poniedziałek powinnam wrócić już do pracy…

- Jak chcesz – jego dłonie opadły swobodnie wzdłuż ciała. Nie czekał dłużej – Dbaj o siebie.

Rzucił jeszcze przez ramię i już go nie było.

Informacje o Silentia

Jak ulotne skrzydła motyla, tak dusza moja drga na wietrze...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Część II - Podwójne życie Usagi, Fan fiction, Opowiadania, Rozdział XI, Serenity and Diamando, Zaklęta i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Zaklęta (Usagi and Diamande) Część II: Podwójne życie Usagi – Rozdział 11

  1. ~fanka12 pisze:

    no widać że Di to prawdziwy mężczyzna i widać jak bardzo się ucieszył gdy Usa wspomniała o ciąży i o badaniach Chiby dając mu do zrozumienia że to on może być jednak ojcem jej dziecka :) trzymam kciuki za Di i mam nadzieję że mimo wszystko nie podda się i będzie wciąż z Usą :) a co do Chiby to mam nadzieję że jednak w jego wynikach nie wplątał się żaden błąd i jednak jest bezpłodny ? pozdrawiam cieplutko i czekam na dalszy rozwój wydarzeń :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>