Jak Cię widzą… Część 4

Od pół godziny kręcimy się bez celu po mieście. W tę i z powrotem, mozolną wędrówką wśród sklepowych wystaw lub, jeżeli mamy trochę szczęścia, po parku. Może jest jakiś skwerek, na którym na chwilę można by przysiąść? Lub niedroga kawiarnia w pobliżu? Nie ma, a zimno. Pada śnieg, pada deszcz. Oczywiście nie mamy parasolki…

O czym piszę? No tak, rozmowa kwalifikacyjna, na którą przyjechaliśmy pół godziny wcześniej, by znaleźć adres i się nie spóźnić…

Po czwarte – zaczynamy zabawę!

Zanim przejdę do meritum, kochani…

Uwaga nr 1: Na rozmowę kwalifikacyjną nie wolno przyjść ani zbyt wcześnie, ani nawet odrobinę za późno! I nie ważne jaką formę to pierwsze spotkanie przyjmie, wierzcie mi, że wieści o waszym spóźnieniu rozejdą się szeroko.

Uwaga nr 2: Jeżeli istnieje chociaż minimalne prawdopodobieństwo, że będzie padał deszcz, zabieramy parasol. Zmokła kura nie zrobi dobrego wrażenia…

Zadzwonił telefon w poniedziałek? Rozmowa najczęściej nie będzie szybciej niż w środę (zdarza się inaczej, ale to rzadkość). Dlaczego tak? Bo rekrutacje są obecnie coraz bardziej dojrzałe i doświadczony specjalista wie, iż kandydatowi należy dać czas. Moi drodzy, to nie jest tylko czas na przygotowanie, o którym już pisaliśmy w poprzedniej części, ale również na sprawdzenie, jak do danego miejsca dojechać i ile czasu nam na to potrzeba. Weźcie przede wszystkim pod uwagę, iż na 99% nie jesteście jedynymi kandydatami na to stanowisko. Rozmowy są ustalane tak, aby jedna następowała po drugiej. Dlatego też, wasze spóźnienie bądź przyjście znacznie za wcześnie to zawsze kłopot. A dlaczego kłopotem jest przyjście za wcześnie? Cóż, wyobraźcie sobie, że w wielu instytucjach sama rekrutacja to znaczne zaburzenie codziennych obowiązków. Osoby, które będą z wami rozmawiać, na pewno do ostatniej chwili zajmą się czymś ważnym, co jest do zrobienia tego dnia. Nie w każdej firmie jest poczekalnia a nawet recepcja. Kto ma się wami zająć, gdy macie umówioną rozmowę na 12 a przyjdziecie o 11:30? Przecież nikt nie pozwoli, aby obca osoba sama kręciła się po biurze… Jeżeli przyjdziecie zbyt wcześnie, sprawicie naprawdę spory kłopot.

Uwaga nr 3: Moi Drodzy, idealny czas na przybycie na spotkanie rekrutacyjne to 5-10 minut przed wyznaczonym czasem.

No to w porządku. Jest za pięć dwunasta, poprawiacie ubranko, zerkacie w lusterko, czy aby na pewno nie zapomnieliście umyć ząbków i wchodzicie pod wskazany adres. Co dalej?

Jeżeli jest recepcja, podchodzicie właśnie tam. Przedstawiacie się głośno i wyraźnie, po czym informujecie, że jesteście umówieni na spotkanie. Powinno to brzmieć mniej więcej tak „Dzień dobry! Nazywam się Anna Iksińska. Mam umówione spotkanie rekrutacyjne z Panią Anną Kowalską.” Przypominam o uprzejmości wobec każdej osoby w firmie, do której zgłaszacie się na rozmowę. Plotki szybko się rozchodzą… Jeżeli recepcji nie ma, podchodzicie do dowolnej osoby, która wygląda jak pracownik danej instytucji. Mówicie dokładnie to samo. A jakich odpowiedzi można się spodziewać?

A: Nikt taki tu nie pracuje…

Oj, niedobrze, gdybyście pomylili nazwisko już na wstępie. Jednak jeżeli tak się stanie, w żadnym razie nie mówimy teraz. „Aha, to pewnie pomyliło mi się z panią z innej firmy”. Aby załagodzić sytuację, możecie natomiast wyjaśnić, że w takim razie źle usłyszeliście nazwisko przez telefon.

B: O ile wiem, nie prowadzimy żadnych rekrutacji…

Tu gorzej, bo oznacza to, że trafiliście pod niewłaściwy adres. Uczulam was moi drodzy, aby umawiając się na spotkanie zwrócić uwagę nie tylko na ulicę, ale również miasto…

PRZYKŁAD

Przy większych miastach jest z reguły kilka małych miejscowości, do których przeprowadziło się część dużych instytucji. Tak się składa, że np. zarówno we Wrocławiu jak i miejscowościach ościennych jest ulica Wrocławska… i wiele innych. Pamiętajmy o tym, aby nie zdziwić się mocno w dniu rozmowy rekrutacyjnej.

C: Pani Kowalska jest obecnie zajęta, proszę usiąść i chwilę zaczekać.

Siadamy i czekamy, nawet jeżeli już nadeszła godzina spotkania. Nie komentujemy pod nosem, nie wyrażamy swojego niezadowolenia. Po prostu czekamy.

D: Zaraz poproszę panią Kowalską, czy mogę zaproponować coś do picia?

Jest wiele szkół odnośnie tego, czy powinniśmy skorzystać z poczęstunku, czy nie. Ja mam na to następującą radę. Jeżeli jest to duża firma lub firma z profesjonalną recepcją i chce nam się pić, skorzystajmy z propozycji. Jeżeli jest to mała instytucja, w której np. nawet nie ma recepcji, raczej podziękujmy uprzejmie. Najlepiej, gdy ktoś nam proponuje coś do picia, a naprawdę chce nam się pić, poprosić o wodę. Herbata i kawa może się bowiem okazać kłopotem…

Oczywiście zdarza się, że nikt nam nie zaproponuje nic do picia, każe jedynie zaczekać i niczego nie wyjaśni. Nie obrażamy się za to. Różne są kultury organizacyjne w danych instytucjach i często, gdy nie ma nawet recepcji, jakiś szeregowy pracownik, po prostu nie bardzo będzie wiedział, jak ma się wobec was zachować. Postarajcie się go po prostu zrozumieć.

Ale chwilowo zakładamy, że wszystko jest jak należy, siedzimy na kanapie w recepcji i po chwili Pani Kowalska wreszcie przychodzi po nas (tak jest obecnie najczęściej, jednak zdarza się jeszcze, że ktoś nam po prostu wskaże drogę do gabinetu pani Kowalskiej). Jak się zachować?

Po pierwsze: Pierwsza wita się Pani Kowalska, jeżeli wyciągnie do nas rękę ściskamy ją zgodnie ze zwyczajem. Jeżeli nie, nie wyciągamy ręki na powitanie jako pierwsi. Gdy pani Kowalska się przedstawi, my również się przedstawiamy.

Po drugie: Podczas drogi do gabinetu raczej niczego nie komentujemy. Jeżeli do sali wchodzimy jako pierwsi czekamy aż Pani Kowalska ukaże się w polu naszego widzenia. Nie siadamy bez zaproszenia. Jeżeli wchodzimy jako drudzy, zamykamy za sobą drzwi i również czekamy, aby zaproszono nas do stołu.

Po trzecie: Jeżeli rozmowa odbywa się z opóźnieniem i pani Kowalska nas za to przeprosi, uśmiechamy się i odpowiadamy coś w rodzaju „Nic nie szkodzi, dzięki temu mogłam/mogłem się na spokojnie przyjrzeć, jak funkcjonuje Państwa biuro”.

Scenariusz spotkania

To, jak potoczy się rozmowa kwalifikacyjna zależy od ogromnej ilości czynników. Naprawdę, trudno opisać wszystkie. Może się np. okazać, że rozmowy nie przeprowadzi Pani Kowalska, lecz komisja złożona z kilu osób. Czasem, jak już wspominałam w poprzedniej części, nie będzie żadnej rozmowy, lecz pierwsze spotkanie będzie po prostu testem kompetencji. Jeżeli więc będzie to sprawdzian, niewiele można tu więcej powiedzieć. Po prostu test trzeba napisać, wyraźnie zaznaczając odpowiedzi, dbając o brak błędów ortograficznych (i innych) oraz podpisując pracę zgodnie z wymogami.

Uwaga nr 4: Nie zadajemy infantylnych pytań typu „Czy należy podpisać pracę?” Wierzcie mi, iż może i rozbawicie tym rekrutera, ale raczej nie potraktuje Was wówczas jak poważnego kandydata…

Scenariusz 1: Rozmowa indywidualna tylko z pracownikiem HR

Załóżmy jednak, że rozmowa odbędzie się w zaciszu gabinetu Pani Kowalskiej i tylko z nią. Pani Kowalska jest pracownikiem rekrutacji i nie posiada fachowej wiedzy, która potrzebna jest do wykonywania pracy na stanowisku, na które aplikujecie.

Czego nie robimy?

  1. Nie odzywamy się niepytani.

  2. Utrzymujemy kontakt wzrokowy, ale nie polega to na nieustannym wpatrywaniu się w twarz rozmówcy.

  3. Nie strzelamy oczami po suficie.

  4. Nie patrzymy w podłogę.

  5. Nie bujamy się na krześle.

  6. Nie drapiemy się, nie strzelamy palcami, nie skubiemy paznokci, nie bawimy się żadnym przedmiotem. Siedzimy prosto, z rękami na widoku (np. splecionymi przed sobą na stole).

  7. Nie zadajemy na początku pytań typu „A ile właściwie tu się zarabia, bo słyszałam, że mało?”

  8. Nie próbujemy zagadywać rekrutera na śmierć.

  9. Nie śmiejemy się nerwowo.

  10. Nie używamy mowy potocznej.

  11. Nie opowiadamy dowcipów.

  12. Nie wypowiadamy swoich poglądów na tematy polityczne, religijne i tp.

PRZYKŁAD:

Miałam kiedyś rozmowę rekrutacyjną z kandydatką świetnie przygotowaną merytorycznie, z bardzo dobrą prezencją. Niestety, gdy w pewnym momencie użyła sformułowania „I tak to Bóg zdecyduje, czy mnie Pani zatrudni, czy nie i ja nie mam na JEGO wolę większego wpływu”, wiedziałam już, że nie będę mogła zaproponować jej pracy na danym stanowisku.

Co robimy?

  1. Odpowiadamy na pytania krótko, zwięźle i ciekawie.

  2. Nie okazujemy zniecierpliwienia nawet, gdy pytania wydają nam się pozbawione sensu. Każde pytanie wymaga szczerej, przemyślanej odpowiedzi

  3. Jeżeli rekruter nie posiada naszego CV, proponujemy wręczenie zabranej przez nas kopii.

  4. Jeżeli na jakieś pytanie nie znamy odpowiedzi unikamy „Nie wiem”, ale również zmyślania. Np. na pytanie „Czy wie Pani/Pan, czym zajmuje się nasza firma?” jeżeli nie wiemy odpowiadamy np. „Nazwa Państwa instytucji jest mi znana, jednak nie potrafię określić dokładnie profilu Państwa działalności.”

  5. Unikamy wypowiedzi mających pokazać, że mamy negatywną opinię o pracy rekrutera. Np. „Przecież to wszystko napisałem w CV, nie czytała Pani” lub „JAK TO NAPISAŁAM w CV, posiadam AŻ 5 lat doświadczenia jako kelnerka.”

  6. Nie wchodzimy rekruterowi w słowo i nie poprawiamy go w trakcie jego wypowiedzi. Wszystkie uwagi notujemy w pamięci i nawiązujemy do nich po skończonej wypowiedzi rekrutera. Nie przesadzajmy zresztą z uwagami, bo rekruter gotowy pomyśleć, że jesteśmy nadgorliwi.

  7. Panujemy nad sobą nawet jeżeli rekruter jakąś wypowiedzią wyprowadzi nas z równowagi. Pamiętajmy, że są stanowiska, na których wymagany jest bezwzględny spokój np. Pracownik działu reklamacji. Czasem rekruter po prostu musi sprawdzić, jak radzimy sobie w sytuacjach stresowych w kontaktach międzyludzkich. Weźmy to pod uwagę.

Przykład krótkiej, indywidualnej rozmowy rekrutacyjnej.

Powitanie:

Rekruter: Dzień dobry, nazywam się Anna Kowalska.

Kandydat: Dzień dobry, Anna Iksińska.

R: Zapraszam do mojego gabinetu.

W gabinecie:

R: Proszę spocząć, bardzo przepraszam, że musiała Pani czekać na spotkanie, jednak poprzednia rozmowa przedłużyła się o kilka minut.

K: Nic nie szkodzi, dzięki temu mogłam przez chwilę przyjrzeć się funkcjonowaniu Państwa firmy.

R: I jak się Pani u nas podoba?

K: Myślę, że jest to miejsce, w którym warto pracować.

R: Miło to słyszeć. Pani Anno, czy słyszała Pani coś o naszej firmie?

K: Owszem, zajmujecie się Państwo pośrednictwem finansowym.

R: Zgadza się. Jesteśmy instytucją, która bardzo dynamicznie się rozwija, dlatego właśnie wciąż poszukujemy nowych Doradców. Proszę powiedzieć, dlaczego zdecydowała się Pani aplikować na stanowisko Doradcy ds. finansowych.

K: Jest to stanowisko, które odpowiada mojemu wykształceniu oraz doświadczeniu zawodowemu. Ukończyłam studia na wydziale finansów i rachunkowości oraz odbyłam półroczny staż w jednej z dużych instytucji finansowych w naszym mieście.

R: I jak podobało się Pani na stażu?

K: Muszę przyznać, iż była to bardzo ciekawa praca.

R: Dlaczego Pani tak sądzi?

K: Codziennie spotykałam nowych, ciekawych ludzi i mogłam pomagać im w rozwiązywaniu rożnych problemów finansowych. To miłe, gdy jesteśmy w stanie profesjonalnie pomagać innym.

R: Rozumiem. A jak wyobraża sobie Pani rozwój swojej kariery zawodowej w najbliższych pięciu latach?

K: Chciałbym rozpocząć pracę na stanowisku Doradcy finansowego i kontynuować rozwój w tej dziedzinie.

R: A jak Pani sądzi, co jest najważniejsze w pracy Doradcy?

K: Myślę, że umiejętność słuchania, aby dobrze poznać potrzeby klientów. Ważna jest również wiedza merytoryczna, by dobrać produkty finansowe najlepsze dla danego klienta.

R: A jakby miała Pani wybrać trzy najważniejsze cechy osobowościowe Doradcy, co by to było?

K: Myślę, że uczciwość, umiejętność słuchania oraz dociekliwość.

R: Dociekliwość?

K: Myślę, że ważne jest, aby dobrze poznać problemy klienta, tylko wtedy można mu właściwie pomóc.

R: Rozumiem. Pani Anno, napisała Pani w CV, iż interesują Panią sporty ekstremalny. Co miała Pani na myśli?

K: Moim największym hobby jest wspinaczka górska i, gdy tylko mam możliwość, wybieram się w góry, aby ją uprawiać.

R: To naprawdę ciekawe. Pewnie jest to dość niebezpieczne. Zdarzało się Pani być w jakiejś bardzo niebezpiecznej sytuacji?

K: Owszem. Dwa lata temu uprząż nie wytrzymała i spadłam z dość wysoka. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Jedynie złamałam rękę.

R: Rozumiem. Pani Anno, na koniec chciałabym zapytać jeszcze o Pani wymagania finansowe.

K: Myślę, że 2 tysiące netto byłyby dla mnie odpowiednim wynagrodzeniem na początek kariery zawodowej.

R: Czy chciałaby Pani otrzymywać stałą kwotę miesięcznie, czy wolałaby Pani mieć wpływ na swoje wynagrodzenie?

K: Oczywiście docelowo wolałabym mieć wpływ, jednak na początek chciałabym mieć pewność, że chociaż  2 tysiące miesięcznie wpłyną na moje konto.

R: Rozumiem. Czy ma Pani może jakieś pytania do mnie?

K: Owszem, kiedy mogę spodziewać się odpowiedzi z Państwa strony?

R: Rekrutacja jest trzy etapowa. Pierwsza część właśnie dobiega końca. Jeżeli po przeanalizowaniu naszej rozmowy uznam, że jest Pani odpowiednią kandydatką na stanowisko Doradcy finansowego, zaproszę Panią na test kompetencji. Po teście kompetencji, jeżeli zostanie on oceniony pozytywnie, odbędzie się jeszcze jedna rozmowa, już z przyszłym przełożonym. Rekrutacja kończy się za 2 tygodnie, do tego czasu więc na pewno poinformujemy wszystkich kandydatów o jej wynikach. Czy jeszcze mogę w czymś Pani pomóc?

K: Dziękuję, na tę chwilę nie mam więcej pytań.

R: W takim razie bardzo dziękuje za Pani przybycie i udział w procesie rekrutacji.

K: Ja również dziękuję. Do widzenia.

Jak myślicie, czy kandydatka zostanie zatrudniona? Pewnie część z Was zdziwi się, gdy odpowiem NIE. Dlaczego więc przytoczyłam akurat taką rozmowę? Bo jest ona poprawna i jak najbardziej na wiele stanowisk kandydatka zostałaby zatrudniona, jednak… Popełniła dwa błędy. Po pierwsze, przykro mi to mówić, ale pisząc o swoim hobby podejmujecie spore ryzyko. Doświadczony rekruter nie zatrudni Doradcy finansowego (którego najważniejszym orężem jest profesjonalny wygląd), gdy jego hobby niesie za sobą ryzyko widocznych urazów, złamań, zadrapań itp. W ogóle pisanie o takim zainteresowaniu w CV jest dość ryzykowne, Moi Drodzy. Zastanówcie się sami, czy zatrudnilibyście do swojej firmy osobę, której każdy urlop niesie za sobą ryzyko utraty życia bądź zdrowia?

A drugi błąd? Oczywiście dotyczył wynagrodzenia. Po pierwsze, pamiętajcie kochani, że raczej podajemy widełki płacowe. Mówiąc 2000 zł sugerujemy, że nie jesteśmy otwarci na negocjacje. Poza tym rekruterka zasugerowała, że wynagrodzenie na danym stanowisku jest złożone z podstawy i prowizji, zaś kandydatka raczej kategorycznie stwierdziła, że takie wynagrodzenie jest dla niej nieodpowiednie. Ponadto mówiąc, że chciałaby dostawać stałą kwotę niezależnie od swoich poczynań, zasugerowała rekruterce, iż nie jest ambitna i chce dostawać pieniądze nawet za nic. To już nie te czasy, kochani :)

Na dziś to wszystko, i tak pewnie zamęczyłam Was długaśnym tekstem. W następnej części napiszę o rozmowie z komisją rekrutacyjną i zwrócę uwagę na to, czym różni się ona od rozmowy indywidualnej oraz na czym polega ten nieszczęsny assessment center;)

W następnej części:

Po piąte – przed plutonem egzekucyjnym.

2 odpowiedzi na „Jak Cię widzą… Część 4

  1. ~Ina pisze:

    Ciekawostka: raz przyszłam na rozmowę za wcześnie, to znaczy, uwaga uwaga, 6 minut przed czasem! Uznałam, że taka pora będzie dobra, zadzwoniłam domofonem (bo tak się „wchodziło” do firmy), zgłosiłą się nieiła sekretarka, przedstawiłam się, powiedziałam, że ja na rozmowę. Ona na to:
    - O której miała być rozmowa?
    - 14:30
    - Ale jest 14:24, proszę przyjść punktualnie!
    I tyle rozmowy. Nie ma to jak miłe potraktowanie kandydata.

    Pracy i tak nie dostałam, choć chyba przez co innego (na szczęście sekretarka byłą daleko od rekrutacji), ale w sumie to i lepiej, bo nie chciałabym pracować z kimś takim ;P

    • Papillonia pisze:

      Cóż. Też byłam na kilku rozmowach, o których nawet nie chcę pamiętać :) Rekrutacji w Polsce dopiero się uczymy :) Z roku na rok jest lepiej, ale są jeszcze firmy, które psują krew kandydatom :) A 6 minut przed czasem to czas w sam raz, aby zjawić się w sekretariacie :) i taka sekretarka powinna zmienić pracę na taką, gdzie nie będzie miała styczności z ludźmi :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>